single-image

Magia Świąt – czy warto podtrzymywać w dziecku wiarę w Mikołaja?

Rodzic Rodzic

Nadchodzi ten czas. Pierwsze w świąteczne ozdoby ubierają się sklepy. Dla jednym to kicz, bezsens, za wcześnie. Dla innych, zakochanych w świątecznej atmosferze, to przedłużenie ich ukochanego czasu, bo Święta zawsze trwają zbyt krótko. Nasze dzieci też już czekają, pytają. Piszą listy, planują prezenty. Czy warto podtrzymywać w nich wiarę w Mikołaja? Czy od razu wyznać prawdę, ze to rodzina świąteczne prezenty funduje?

Tradycja polska pokazuje, szczególnie na starych fotografiach, że każdy z nas miał styczność z przebranym (często w przerażającą, plastikową maskę…) Gwiazdorem czy innym Dziadkiem Mrozem. Sama mam w domu zdjęcia z przedszkola, kiedy siedzę na kolanie faceta przebranego jak choinka, z koszmarną maską na twarzy. Równie przerażająca jak maska jest moja mina na zdjęciu. Pamiętam te Święta – Gwiazdor odwiedził nas w zerówce. Wszyscy się baliśmy, część nawet płakała. Czy było warto, dla woreczka ze słodkościami tak bardzo stresować dzieci? Już pomijam kwestię, ze Gwiazdor do niegrzecznych przychodził z rózgą (mój brat i kuzyn zarobili taką rózgą, leciutko, ale jednak – w pupę). Zawsze kazał też recytować paciorek, wierszyk, śpiewać kolędę. Baliśmy się, ale śpiewaliśmy. A potem były prezenty i już strach uciekał. Czy stała się nam krzywda?

Z drugiej strony czasy zmieniają się, Mikołaje przebrani chodzą po ulicach, do ich wyglądu dzieci przyzwyczajają się już od listopada. Może być drugi problem – jak odpowiedzieć na pytanie, czemu jest tylu Mikołajów i w dodatku każdy wygląda inaczej? Żaden już okropnej, plastikowej maski nie włoży, bo dostępne w każdym centrum handlowym za grosze są fajne stroje wraz ze stosowną brodą, która zakrywa twarz dziadka, wujka czy sąsiada. Dzieci chyba też są odważniejsze. Przyzwyczajone do samodzielności, uczęszczające do przedszkoli i żłobków, śmiało stawiają czoło światu i wierszyki recytują perfekcyjnie. Prędzej one bystrością wystraszą Mikołaja, który ich odwiedzi w Wigilię, niż na odwrót. Oczywiście nie wszystkie dzieci takie są…

Czy warto? Organizować, kupować strój, wynajmować Gwiazdora z coraz liczniejszych agencji? Myślę, że należy wsłuchać się w dziecko. Każde jest inne, ma inny charakter, inne potrzeby. Jedne będą miały radochę, inne śmiertelnie się wystraszą i będą płakać. Nie warto terroryzować dziecka tradycją tylko dlatego, żeby w albumie rodzinnym powstało zdjęcie podobne do tego, jakie ja mam z zerówki. Jeśli wiesz, ze twojemu dziecku wizyta prawdziwego Mikołaja przyniesie radość, oczywiście zorganizuj mu tę przyjemność. Jeśli wiesz, że będzie się bardzo bało, nie odezwie się, schowa w kącie i zapamięta ten strach na długo, daj sobie spokój. Magii Świąt można dodać inaczej – niech ktoś podejdzie z dzieckiem do okna w poszukiwaniu pierwszej gwiazdki, a pozostali członkowie rodziny po cichu niech podłożą prezenty pod choinką. Może ktoś zadzwoni mikołajowym dzwonkiem? Może ktoś z rodziny uchyli drzwi kominka, przez który Mikołaj wrzucił prezenty i zniknął, żeby dzieci nie straszyć? Zorganizujcie to tak, aby dziecko było szczęśliwe. Bo o to chodzi w Święta – byśmy byli razem, słuchali siebie nawzajem, szanowali się, kochali i akceptowali. Żeby nikt się nie bał, a każdy czerpał ze Świąt radość. Wesołych Świąt – już teraz!

Zobacz również

# Ku przestrodze
close slider
TWOJA HISTORIA KU PRZESTRODZE (4)