single-image

JESTEM PIĘKNA.

Aleksandra Broda

Wyobraziłam sobie sytuację, w której siedzę w gronie znajomych i nagle stwierdzam:
– Jestem piękna! Czuję się ze sobą naprawdę dobrze.

I widzę, jak znajomi zaczynają się dziwić i trochę mi zazdrościć, bo wiem, że po pierwsze nie jestem perfekcyjna i daleko mi do ideału, a po drugie rzadko kiedy ktoś przyznaje, lub w ogóle mówi, że czuje się pięknie.

I właśnie to mnie zawsze zastanawia i trochę niepokoi, bo kobietom łatwiej jest mówić o swoich wadach i niedoskonałościach, niżeli o zaletach i pięknie. Założę się, że z łatwością wymienisz to, co chciałabyś zmienić w swoim wyglądzie, ale już trudniej będzie Ci wymienić to, co w sobie kochasz.

Piękno zaczęto mylić z ideałem już wieki temu, a ostatnie lata podcięły skrzydła kobietom i sprawiły, że czują się ze sobą źle i uważają, że daleko im do piękna. Kobiety, zamiast widzieć w sobie blask i kochać się, widzą tylko wady. A jeżeli coś się podoba w tym wyglądzie, to i tak zostaje to przykryte tysiącami mankamentów.

Ale coś Wam powiem na temat ideałów – nie ma czegoś takiego. Bo „ideał” to pojęcie względne. Dla mnie ideałem jest moje dziecko, a dla Ciebie Twoje. I chociaż ze zdefiniowaniem piękna jest podobnie, to każdy człowiek powinien czuć się pięknie. Bo ludzie są piękni. Kobiety są piękne, a mężczyźni niesamowicie przystojni. Tylko w każdym człowieku trzeba to dostrzec i każdy człowiek musi to piękno pielęgnować i przede wszystkim – szanować.

Zabawne, bo jeżeli ktoś potrafi głośno powiedzieć o tym, że czuje się pięknie i atrakcyjnie, to przylepia mu się łatkę zadufanego w sobie człowieka. Jeżeli kobieta stwierdza, że jest inteligentna i kocha siebie taką, jaką jest, od razu widzi się jej wady i te wady jej się wytyka. Krzywy zgryz, rzadkie włosy, kilka kilogramów za dużo – czy naprawdę to skreśla nasze szanse, by mówić o sobie, że jest się pięknym? Czy duży nos, cellulit, a nawet łuszczyca jest przeciwwskazaniem do tego, żeby czuć się pięknie? Żeby szanować siebie, swoją duszę i swoje ciało? No chyba nie.

To, czy ktoś czuje się pięknie i kocha siebie – widać na pierwszy rzut oka. Od takich ludzi emanuje blask i ciepło. Takim ludziom bardzo zazdroszczę i kocham się na nich patrzeć. Ja naprawdę uwielbiam przyglądać się ludziom, którzy są piękni przede wszystkim dla siebie. Którzy pielęgnują w sobie ten blask nie przez ubrania, czy makijaż, ale przez uśmiech i szczery śmiech. I nawet jeśli te usta czasami są zamknięte, a głowa pochłonięta problemami, to ich dusza się uśmiecha. DO NICH SAMYCH.

Po kilku latach zaciętej walki – zarówno ze swoimi kompleksami, swoim wyglądem i przede wszystkim moją głową, mogę stwierdzić, że czuję się dobrze i pięknie. Nieważne, że gdy miniesz mnie kiedyś na ulicy, to pomyślisz, że los skrzywdził mnie rozstępami i cellulitem na udach. Nieważne, że według kogoś mogłabym powiększyć usta, schudnąć jeszcze z cztery kilogramy lub nakładać mniej makijażu. Ja czuję się pięknie. A tego piękna nie definiuje to, jak wyglądam, ale to ile pracy włożyłam w pielęgnowanie siebie i przede wszystkim – pokochanie się. Taką, jaką jestem – piękną kobietą z wadami.

Zobacz również

# Ku przestrodze
close slider
TWOJA HISTORIA KU PRZESTRODZE (4)